Strasznie was przepraszam że nie dodaję rozdziałó ale po proatu nie mam czasu :( koniec roku trzeba poprawić brzydkie oceny ale jest jeden plus 2 miesiące i wakacje wtedy rozdziały będą się pojawiać cześciej o wiele częściej mam nadzieję że się nie gniewacie
Buziaki ;)
piątek, 6 maja 2016
Przepraszam :(
środa, 30 marca 2016
Obczajcie to :) kto jeszcze nie widział !
Ale bomba Tini doczekała się swojego własnego filmu ! Extra ! Coś słyszałam że mieli go zrobić ale od dłużeszgo czasu ta sprawa ucichła aż ty nagle kilka dni temu natknęłam się na zapowiedź filmy "Tini-nowe życie Violetty". Mam 17 lat jestem prawie dorosła a cieszyłam się z tego jak małe dziecko ! A teraz zapowiedź :
Super ! Już się nie mogę doczelać filmu
Do kina oczywiście ni pójdę ale obejrzę w necie lub tv. To tyle na dzisiaj rozdział niedługo bo mam wenę:*
Buziaczki :)
sobota, 26 marca 2016
Pytanko :)
Hej mam pytanko czy ktoś czyta mojego bloga o A&A ? Bo pod ostatnim postem było 14 wyświetleń i ani jednego koma. Nwm czy ktoś czyta tego bloga. Zależy mi a jeśli nikt nie będzie go czytał to nie opłaca mi się go prowadzić. Dajcie mi znać bo chcę wiedzieć. Rozdział tutaj niedługo czekam na odp. Papa !
środa, 23 marca 2016
Rozdział 59 część 3
CD
- Na serio ? Skąd to wiesz ? - zdziwiła się Mechi.
- Mam swoje źródła ale ci nie powiem, to nie twoja sprawa - odpowiedział.
- Diego nie igraj z ogniem. Jeśli chcesz poznać swojego tatusia to rób co ci karzę. Czaisz ? - Diego ni nie odpowiedział - to super ! Mechi odchodzi - machnęła włosami i odeszła.
*Lu*
Spędziliśmy bardzo miły dzień nad rzeczką. Leon z Tomim wpadli do wody, wszyscy się z nich śmiali. Potem chłopaki wrzucali dziewczyny do wody : Marco Fran, Broadway Cami, Leon Larę, Tomi Violkę, a Fede i Maxi mnie bo jak twierdzi Feduś nie poradzi sobie z jedną babą. Chyba z pół godziny ganialiśmy się aż w końcu skończyło się na tym że wszyscy leżeliśmy w wodzie. Maxi i Fede ledwo zdążyli mnie wrzucić.
- Jezu kotek ile ty masz siły - zdziwił się Fede.
- Ledwo daliśmy radę cię wrzucić - Maxi był zdziwiony.
- Goniliście mnie we dwóch i ledwo daliście sobie radę - zaśmiała się Ludmi.
- Skąd ty masz tyle siły ? ! - zdziwił się Fede.
- Nigdy wam się mówiłam, ale zanim przeprowadziłam się do BA mieszkałam na wsi - oznajmiła.
- Poważne ???? - wszyscy byli w szoku.
- Czy ja się czasem nie przesłyszałem ??? - Leon zaśmiał się lekko.
- Ej, robicie z tego jakieś wielkie halo jakby to było coś dziwnego - zaśmiała się Lu.
- Bo to jest dziwne - odpowiedziała Viola - i to bardzo.
- Jeszcze masę rzeczy o mnie nie wiecie - oznajmiła.
- Na przykład ? - zapytała Iza.
- W szkole podstawowej i do połowy gimnazjum do czasu aż poszłam do Studia byłam mega kujonem i na koniec każdej klasy miałam masę nagród i świadectwo z paskiem. Najlepiej szła mi fizyka i matematyka. Jak to moja mama mnie nazywała byłam geniuszem - powiedziała a wszystkim szczęki opadły.
- POWAŻNIE ???!!!!!!
- Ej no, co ie wierzycie mi ?
256 do kwadratu - zapytał Maxi, sprawdzając wynik w telefonie. Lu pomyślała z minutę.
- 65536 - odpowiedziała dumnie, a Maxiemu aż telefon wypadł z ręki.
- Zgadza się ? - zapytała.
- Nie wierzę że to mówię ale jesteś geniuszem - powiedział Maxi.
- ŁOŁ !!!!!
- Mam genialną dziewczynę - Fede objął się ramieniem. Wszyscy się zaśmiali. Spędziliśmy nad rzeczą cały dzień. Postanowiliśmy zostać tam na noc, jutro sobota więc nie musieliśmy iść do Studia. Wysłaliśmy więc chłopaków po 4 namioty i śpiwory, a Lara i Fran poszły po jakieś piżamy. Ja miałam spać z Violą, Larą i Izą, a Cami, Fran i Emma razem. Tomas i Leon oczywiście razem :) Nie mielibyśmy serca żeby ich rozdzielać, a Maxi i Fede niestety musieli z nimi spać w jednym namiocie. W ostatnim mieli spać Braco, Napo, Marco i Broadway. Kiedy wszyscy już wrócili poinformowaliśmy ich o podziale w namiotach.
- O nie nawet mowy nie ma !!!! Nie zamierzam znów spać w jednym pomieszczeniu z tą dwójką - Maxi wskazał na Tomasa i Leona.
- Zawsze możesz spać na zewnątrz - uśmiechnęła się Lu.
- To nawet nie taki głupi pomysł - zgodził się.
- A ja mu potowarzyszę - powiedział Fede.
- No jestem bardzo ciekawa ile wytrzymacie - Lara była ciekawa.
- Nie będzie aż tak źle - Maxi przekonywał siostrę.
- Założymy się że w nocy przyjdziecie do namiotu ? - zaproponował Leon.
- Leon już jeden zakład przegrałeś, chcesz przegrać następny ? - zapytał Maxi.
- Tym razem nie przegram - powiedział, a Tomas się uśmiechnął - bo tym razem to Tomi się założy - obrócił się w jego stronę.
- Co ??!!! - zdziwił się Tomas.
- No co ? Przecież nie przegram zakładu . . . ty go przegrasz - zaśmiał. się.
- Nie zamierzam się zakładać, jak chcesz to się zakładaj, ale mnie w to nie mieszaj - powiedział.
- To ja śpię z chłopakami - oznajmił stanowczo.
- Uuuuuuu . . .
- Dobra napewno nie wytrzymasz na dworze całą noc mądralo - odparła Tomas.
- Zobaczymy - dodał Leon.
- Fajnie !
- Fajnie !
- Dobra !
- Dobra !
- Uchchch . . . !!!!! - wrzasnęli naraz. Tomas wszedł do namiotu, a Leon gdzieś poszedł.
- Uuuu . . . pierwsza kłótnia w związku - zaśmiała się Lud.
- Długo tak nie wytrzymają - powiedział Fede posyłając Maxiemu porozumiewawcze spojrzenie.
- Co wy kombinujecie ? - zapytała Viola.
- Nic - odpowiedzieli równocześnie.
*Naty*
Siedziałam tak i rozmyślałam nad tym wszystkim, może Ally ma rację, może powinnam mu wybaczyć. Przecież go kocham, on zawsze był przy mnie. On jako pierwszy wyciągnął do mnie pomocną dłoń gdy odeszłam od Ludmiły. Sięgnęłam do walizki po pamiętnik, ale go tam nie było. gdzie on się podał, przecież go pakowałam. Zapisuję w nim wszystko co czuję i myślę, bardzo go teraz potrzebowałam, akurat musiałam go zapomnieć. Nie było mojego zeszyt, ale zamiast niego znalazłam coś innego, a mianowicie bluzę Maxiego, ale skad ona się tu wzięła ? Ja jej nie wkładałam . . . to napewno Lena. Wzięłam ją do ręki i przyłożyłam do policzka po którym od razu popłynęło kilka łez. Wtuliłam bardziej twarz w miękki materiał. Nagle ktoś zapukał do mojego pokoju. Szybko otarłam łzy z twarzy.
- Proszę - powiedziałam cicho. Do pokoju wszedł chłopak mojej kuzynki - hej Austin, co tam ? - zapytałam siadając na łóżku.
- A nic przyszedłem po ciebie na obiad - odpowiedział.
- Okej zaraz zejdę - włożyłam bluzę pod kołdrę i zeszłam na dół. Po obiedzie Ally i jej przyjaciele wyciągnęli mnie na spacer. Austin wziął gitarę. Poszliśmy na łąkę i usiedliśmy na trawie. Austin zaczął grać swoją piosenkę ,,Superhero" którą słyszałam w internecie. A no tak nie wspomniałam, że chłopak mojej kuzynki jest piosenkarzem.
- Uwielbiam twoją muzykę - uśmiechnęłam się.
- Dzięki, a ty śpiewasz ? - zapytał.
- Tak, chodzę do prestiżowej szkoły muzycznej ,,Studio 21" - oznajmiłam.
- Czekaj ,,Studio 21" ? To jest ta szkoła, która założyła stronę internetową ? - pokiwałam twierdząco głową - natknąłem się na nią jakiś czas temu. Ostatnio jeden z uczniów brał udział w konkursie tanecznym. Widziałam go jest świetny. Zapamiętałem że miał na głowie kolorowy Full-Clap i imię na M, ale nie mogę sobie przypomnieć - powiedział.
- To mój były chłopak Maxi - odpowiedziałam ze zwieszoną głową.
- Wybacz nie wiedziałem - odparł.
- Nie, nic się nie stało - uśmiechnęłam się lekko.
- Zaśpiewaj nas coś - poprosiła Trish.
- Nie mam ochoty, naprawdę - odmówiłam, ale Austin zaczął grać melodię do ,,Voy por ti". Skad zna tą piosenkę ?? A no tak chłopaki wrzucili kilka piosenek na stronę.
- No śpiewaj - zachęcał mnie Dez. W końcu uległam i zaczęłam śpiewać. Reszta klaskała do rytmu.
- Dawno nie słyszałam jak śpiewasz - powiedziała Ally gdy skończyłam.
- Ślicznie - pochwaliła mnie Trish.
- Dzięki - uśmiechnęłam się. Trochę poprawił mi się humor. Spędziliśmy cały dzień na wydurnianiu się i śmianiu. Postanowiliśmy zrobić ognisko. Chłopaki poszli do pobliskiego lasu po drewno a Trish i Ally poszły do domu po coś do jedzenia i picia. Ja postanowiłam zostać. Usiadłam na trawie wzięłam gitarę Austina i zaczęłam grać melodię do Podemos.
*Maxi*
Postanowiliśmy zrobić ognisko. Korzystając że nikt nie zwraca na mnie uwagi wziąłem gitarę usiadłem nad rzeczką na trawie i zacząłem grać Podemos.
*Lara*
Zobaczyłam Maxiego siedzącego i grającego na gitarze Podemos. Uchchchc. . . . Diego i Mercedes zapłacą za to co zrobili. Nie daruję im tego ! Przez tą złość złamałam patyk który trzymałam w dłoni.
- Lara a tobie co ? - zapytała Lu.
- Mi? Nic - odparłam.
- To czym ci ten patyk zawinił co ?
- Mrecedes i Diego za to zapłacą. Może i mnie skrzywdził i przez niego nie widziałam Maxiego przez 4 lata ale nie pozwolę krzywdzić mojego brata o co to to nie ! - krzyknęła ze złości.
- Dobra spokojnie oni jeszcze będą razem zobaczysz. Oni się kochają i jakaś wiedźma tego nie zmieni. Nooo kiedyś ja byłam tą wiedźmą ale się zmieniłam i nie żałuję - oznajmiła. Podszedł do nas Maxi.
- O czym tak zawzięcie gadacie? - zapytał.
- A o niczym ważnym chodź bo chłopaki rozpalili już ognisko - poinformowałam go i poszliśmy usiąść. Chłopaki nadal się na siebie fochali.
- Co kłótnia w małżeństwie nadal trwa ? - zapytała Emma.
- Tak i nie zamierzam jej skończyć dopuki ten dureń mnie nie przeprosi ! - wrzasnął Leon.
- A przepraszam za co ja mam cię przepraszać ?! Chyba raczej ty powienieneś mnie przeprosić ! - wydarł się Tomas.
- Spadaj bencwale ! - krzyknął Verdes. Usłyszeli pikanie tekedonu Leona.
CDN.
* * *
Nareszcie udało mi się coś napisać ! Jejjjj ! Mam nadzieję że ktoś to jeszcze czyta :) jak wam się podoba ? Next powinien pojawić się niedługo ale nic nie obiecuję ! :( to tyle na dzisiaj papa ;)
- Na serio ? Skąd to wiesz ? - zdziwiła się Mechi.
- Mam swoje źródła ale ci nie powiem, to nie twoja sprawa - odpowiedział.
- Diego nie igraj z ogniem. Jeśli chcesz poznać swojego tatusia to rób co ci karzę. Czaisz ? - Diego ni nie odpowiedział - to super ! Mechi odchodzi - machnęła włosami i odeszła.
*Lu*
Spędziliśmy bardzo miły dzień nad rzeczką. Leon z Tomim wpadli do wody, wszyscy się z nich śmiali. Potem chłopaki wrzucali dziewczyny do wody : Marco Fran, Broadway Cami, Leon Larę, Tomi Violkę, a Fede i Maxi mnie bo jak twierdzi Feduś nie poradzi sobie z jedną babą. Chyba z pół godziny ganialiśmy się aż w końcu skończyło się na tym że wszyscy leżeliśmy w wodzie. Maxi i Fede ledwo zdążyli mnie wrzucić.
- Jezu kotek ile ty masz siły - zdziwił się Fede.
- Ledwo daliśmy radę cię wrzucić - Maxi był zdziwiony.
- Goniliście mnie we dwóch i ledwo daliście sobie radę - zaśmiała się Ludmi.
- Skąd ty masz tyle siły ? ! - zdziwił się Fede.
- Nigdy wam się mówiłam, ale zanim przeprowadziłam się do BA mieszkałam na wsi - oznajmiła.
- Poważne ???? - wszyscy byli w szoku.
- Czy ja się czasem nie przesłyszałem ??? - Leon zaśmiał się lekko.
- Ej, robicie z tego jakieś wielkie halo jakby to było coś dziwnego - zaśmiała się Lu.
- Bo to jest dziwne - odpowiedziała Viola - i to bardzo.
- Jeszcze masę rzeczy o mnie nie wiecie - oznajmiła.
- Na przykład ? - zapytała Iza.
- W szkole podstawowej i do połowy gimnazjum do czasu aż poszłam do Studia byłam mega kujonem i na koniec każdej klasy miałam masę nagród i świadectwo z paskiem. Najlepiej szła mi fizyka i matematyka. Jak to moja mama mnie nazywała byłam geniuszem - powiedziała a wszystkim szczęki opadły.
- POWAŻNIE ???!!!!!!
- Ej no, co ie wierzycie mi ?
256 do kwadratu - zapytał Maxi, sprawdzając wynik w telefonie. Lu pomyślała z minutę.
- 65536 - odpowiedziała dumnie, a Maxiemu aż telefon wypadł z ręki.
- Zgadza się ? - zapytała.
- Nie wierzę że to mówię ale jesteś geniuszem - powiedział Maxi.
- ŁOŁ !!!!!
- Mam genialną dziewczynę - Fede objął się ramieniem. Wszyscy się zaśmiali. Spędziliśmy nad rzeczą cały dzień. Postanowiliśmy zostać tam na noc, jutro sobota więc nie musieliśmy iść do Studia. Wysłaliśmy więc chłopaków po 4 namioty i śpiwory, a Lara i Fran poszły po jakieś piżamy. Ja miałam spać z Violą, Larą i Izą, a Cami, Fran i Emma razem. Tomas i Leon oczywiście razem :) Nie mielibyśmy serca żeby ich rozdzielać, a Maxi i Fede niestety musieli z nimi spać w jednym namiocie. W ostatnim mieli spać Braco, Napo, Marco i Broadway. Kiedy wszyscy już wrócili poinformowaliśmy ich o podziale w namiotach.
- O nie nawet mowy nie ma !!!! Nie zamierzam znów spać w jednym pomieszczeniu z tą dwójką - Maxi wskazał na Tomasa i Leona.
- Zawsze możesz spać na zewnątrz - uśmiechnęła się Lu.
- To nawet nie taki głupi pomysł - zgodził się.
- A ja mu potowarzyszę - powiedział Fede.
- No jestem bardzo ciekawa ile wytrzymacie - Lara była ciekawa.
- Nie będzie aż tak źle - Maxi przekonywał siostrę.
- Założymy się że w nocy przyjdziecie do namiotu ? - zaproponował Leon.
- Leon już jeden zakład przegrałeś, chcesz przegrać następny ? - zapytał Maxi.
- Tym razem nie przegram - powiedział, a Tomas się uśmiechnął - bo tym razem to Tomi się założy - obrócił się w jego stronę.
- Co ??!!! - zdziwił się Tomas.
- No co ? Przecież nie przegram zakładu . . . ty go przegrasz - zaśmiał. się.
- Nie zamierzam się zakładać, jak chcesz to się zakładaj, ale mnie w to nie mieszaj - powiedział.
- To ja śpię z chłopakami - oznajmił stanowczo.
- Uuuuuuu . . .
- Dobra napewno nie wytrzymasz na dworze całą noc mądralo - odparła Tomas.
- Zobaczymy - dodał Leon.
- Fajnie !
- Fajnie !
- Dobra !
- Dobra !
- Uchchch . . . !!!!! - wrzasnęli naraz. Tomas wszedł do namiotu, a Leon gdzieś poszedł.
- Uuuu . . . pierwsza kłótnia w związku - zaśmiała się Lud.
- Długo tak nie wytrzymają - powiedział Fede posyłając Maxiemu porozumiewawcze spojrzenie.
- Co wy kombinujecie ? - zapytała Viola.
- Nic - odpowiedzieli równocześnie.
*Naty*
Siedziałam tak i rozmyślałam nad tym wszystkim, może Ally ma rację, może powinnam mu wybaczyć. Przecież go kocham, on zawsze był przy mnie. On jako pierwszy wyciągnął do mnie pomocną dłoń gdy odeszłam od Ludmiły. Sięgnęłam do walizki po pamiętnik, ale go tam nie było. gdzie on się podał, przecież go pakowałam. Zapisuję w nim wszystko co czuję i myślę, bardzo go teraz potrzebowałam, akurat musiałam go zapomnieć. Nie było mojego zeszyt, ale zamiast niego znalazłam coś innego, a mianowicie bluzę Maxiego, ale skad ona się tu wzięła ? Ja jej nie wkładałam . . . to napewno Lena. Wzięłam ją do ręki i przyłożyłam do policzka po którym od razu popłynęło kilka łez. Wtuliłam bardziej twarz w miękki materiał. Nagle ktoś zapukał do mojego pokoju. Szybko otarłam łzy z twarzy.
- Proszę - powiedziałam cicho. Do pokoju wszedł chłopak mojej kuzynki - hej Austin, co tam ? - zapytałam siadając na łóżku.
- A nic przyszedłem po ciebie na obiad - odpowiedział.
- Okej zaraz zejdę - włożyłam bluzę pod kołdrę i zeszłam na dół. Po obiedzie Ally i jej przyjaciele wyciągnęli mnie na spacer. Austin wziął gitarę. Poszliśmy na łąkę i usiedliśmy na trawie. Austin zaczął grać swoją piosenkę ,,Superhero" którą słyszałam w internecie. A no tak nie wspomniałam, że chłopak mojej kuzynki jest piosenkarzem.
- Uwielbiam twoją muzykę - uśmiechnęłam się.
- Dzięki, a ty śpiewasz ? - zapytał.
- Tak, chodzę do prestiżowej szkoły muzycznej ,,Studio 21" - oznajmiłam.
- Czekaj ,,Studio 21" ? To jest ta szkoła, która założyła stronę internetową ? - pokiwałam twierdząco głową - natknąłem się na nią jakiś czas temu. Ostatnio jeden z uczniów brał udział w konkursie tanecznym. Widziałam go jest świetny. Zapamiętałem że miał na głowie kolorowy Full-Clap i imię na M, ale nie mogę sobie przypomnieć - powiedział.
- To mój były chłopak Maxi - odpowiedziałam ze zwieszoną głową.
- Wybacz nie wiedziałem - odparł.
- Nie, nic się nie stało - uśmiechnęłam się lekko.
- Zaśpiewaj nas coś - poprosiła Trish.
- Nie mam ochoty, naprawdę - odmówiłam, ale Austin zaczął grać melodię do ,,Voy por ti". Skad zna tą piosenkę ?? A no tak chłopaki wrzucili kilka piosenek na stronę.
- No śpiewaj - zachęcał mnie Dez. W końcu uległam i zaczęłam śpiewać. Reszta klaskała do rytmu.
- Dawno nie słyszałam jak śpiewasz - powiedziała Ally gdy skończyłam.
- Ślicznie - pochwaliła mnie Trish.
- Dzięki - uśmiechnęłam się. Trochę poprawił mi się humor. Spędziliśmy cały dzień na wydurnianiu się i śmianiu. Postanowiliśmy zrobić ognisko. Chłopaki poszli do pobliskiego lasu po drewno a Trish i Ally poszły do domu po coś do jedzenia i picia. Ja postanowiłam zostać. Usiadłam na trawie wzięłam gitarę Austina i zaczęłam grać melodię do Podemos.
*Maxi*
Postanowiliśmy zrobić ognisko. Korzystając że nikt nie zwraca na mnie uwagi wziąłem gitarę usiadłem nad rzeczką na trawie i zacząłem grać Podemos.
*Lara*
Zobaczyłam Maxiego siedzącego i grającego na gitarze Podemos. Uchchchc. . . . Diego i Mercedes zapłacą za to co zrobili. Nie daruję im tego ! Przez tą złość złamałam patyk który trzymałam w dłoni.
- Lara a tobie co ? - zapytała Lu.
- Mi? Nic - odparłam.
- To czym ci ten patyk zawinił co ?
- Mrecedes i Diego za to zapłacą. Może i mnie skrzywdził i przez niego nie widziałam Maxiego przez 4 lata ale nie pozwolę krzywdzić mojego brata o co to to nie ! - krzyknęła ze złości.
- Dobra spokojnie oni jeszcze będą razem zobaczysz. Oni się kochają i jakaś wiedźma tego nie zmieni. Nooo kiedyś ja byłam tą wiedźmą ale się zmieniłam i nie żałuję - oznajmiła. Podszedł do nas Maxi.
- O czym tak zawzięcie gadacie? - zapytał.
- A o niczym ważnym chodź bo chłopaki rozpalili już ognisko - poinformowałam go i poszliśmy usiąść. Chłopaki nadal się na siebie fochali.
- Co kłótnia w małżeństwie nadal trwa ? - zapytała Emma.
- Tak i nie zamierzam jej skończyć dopuki ten dureń mnie nie przeprosi ! - wrzasnął Leon.
- A przepraszam za co ja mam cię przepraszać ?! Chyba raczej ty powienieneś mnie przeprosić ! - wydarł się Tomas.
- Spadaj bencwale ! - krzyknął Verdes. Usłyszeli pikanie tekedonu Leona.
CDN.
* * *
Nareszcie udało mi się coś napisać ! Jejjjj ! Mam nadzieję że ktoś to jeszcze czyta :) jak wam się podoba ? Next powinien pojawić się niedługo ale nic nie obiecuję ! :( to tyle na dzisiaj papa ;)
niedziela, 29 listopada 2015
hej :)
Hej co tam u was ? u mnie dobrze <3 rozdziały na blogach powinny pojawić się w przerwie świątecznej :*
A teraz chciałam was się spytać co wy myślicie o likwidacji gimnazjum ! Mi się to ani troche nie podoba ! Przeżyłam najlepsze lata w gimnazjum i moje rodzieństwo ma to ominąć !!!! Nie ! To głupota !!!!! Każdy cHciałby zmanę otoczenia poznać nowycH ludzie nauczycieli :) ja poznałam w gimnajum super ludzi i nie rzałuję :) Sądzię że ta ustawa nie przejdzie bo jak słucHam w radiu czy w tv to dużo ludzie i dzieci jest przeciwko likwidacji gimnazjów :) gimnazjum to najlepszy czas jaki może spotkać każdego !!! liceum także jest super :)
a wy co o tym myślicie ?
do zobaczenia <3
A teraz chciałam was się spytać co wy myślicie o likwidacji gimnazjum ! Mi się to ani troche nie podoba ! Przeżyłam najlepsze lata w gimnazjum i moje rodzieństwo ma to ominąć !!!! Nie ! To głupota !!!!! Każdy cHciałby zmanę otoczenia poznać nowycH ludzie nauczycieli :) ja poznałam w gimnajum super ludzi i nie rzałuję :) Sądzię że ta ustawa nie przejdzie bo jak słucHam w radiu czy w tv to dużo ludzie i dzieci jest przeciwko likwidacji gimnazjów :) gimnazjum to najlepszy czas jaki może spotkać każdego !!! liceum także jest super :)
a wy co o tym myślicie ?
do zobaczenia <3
środa, 21 października 2015
na rocznicę bloga - bardzo spźnione ale jest :)
Rozdział 59 część 2
*Naty*
Właśnie dojechaliśmy na miejsce. Tata wniósł moje bagaże, pożegnał się ze mną i pojechał. Złapałam rączkę od walizki i ruszyłam w stronę domu. Weszłam na werandę i zapukałam do drewnianych drzwi. Po minucie otworzyły się, a w nich stanęła starsza kobieta.
- Babcia ! - zawołałam.
- Natka - uśmiechnęła się, a ja się do niej przytuliłam - jak ja cię dawno nie widziałam - zobaczyła walizki które stały za moimi plecami - widzę że zostaniesz na dłużej - dodała.
- Tak na cały tydzień - odpowiedziałam podekscytowana.
- To wspaniale - ucieszyła się kobieta - Ally się ucieszy - dodała, a ja zdębiałam. Moja ukochana kuzyneczka tutaj jest.
- Ally tutaj jest ? ! - zapytałam nadal nie wierząc.
- Tak przyjechała z przyjaciółmi na wakacje - odpowiedziała - jak chcesz się z nią przywitać to jest na górze - dodała. Wystrzeliłam jak torpeda, wbiegłam po schodach i wparowałam do dużego kolorowego pokoju.
- Ally !!!!!! - wrzasnęłam i rzuciłam się na kuzynkę.
- Naty !!!!!!!!! - odkrzyknęła i odwzajemniła mój uścisk - co ty tutaj robisz ? - zapytała.
- Przyjechałam tu na tydzień - pisnęłam - jak tam twoja miłość ? - zapytałam, a Ally wyszczerzała swoje białe ząbki. Nagle do pokoju wszedł wysoki blondyn.
- Hej widzę że rozmawiacie o mnie - uśmiechnął się i objął Ally ramieniem. Czyli to ciacho mojej kuzynki to zapewne Austin. Gdy o tym pomyślałam zrobiło mi się smutno, bo w BA jest Maxi.
- Naty to mój chłopak Austin, Austin poznaj moją kuzynkę Naty - przedstawiła nas sobie, a Austin uścisnął moją rękę.
- Miło cię poznać - uśmiechnął się - kotek Dez znowu zatrzasnął się w łazience - dodał, a ja zaczęłam się cicho śmiać.
- Wiesz ten wasz kumpel posowiał by do takich dwóch debilów z BA - powiedziałam uśmiechając się - było by z nich świetne trio - dodałam.
- Oni też mają opsesje na punkcie teletubisiów ? - zapytała Ally.
- Tak i to ogromną. Trudno z nimi wytrzymać - zaśmiała się, ale momentalnie uśmiech zszedł mi z twarzy.
- Kotek zostawisz mnie na chwilę z Naty ? - zapytała, oj no dlaczego ona mnie tak dobrze zna.
- A dostanę buzi ? - odpowiedział pytaniem na pytanie. Ally pocałowała chłopaka w policzek, a on wyszedł zostawiając nas.
- Natka, co się stało ? - Ally zaczęła swoje przesłuchanie.
- Nic się nie stało - skłamałam.
- Naty nie kłam. Znam cię na tyle dobrze i wiem że coś się stało - odpowiedziała. Nie wytrzymałam rozpłakałam się i przytuliłam kuzynkę. Gdy się już trochę uspokoiłam zaczęłam opowiadać.
- Chodzi o Maxiego - oznajmiłam.
- To twój chłopak ? - zapytała, a ja spuściłam wzrok.
- Były chłopak - odparłam cichym głosem - rozstaliśmy sie.
- Co ?? Czemu ??? Mówiłaś że go kochasz. Co się stało ? - zadawała mnóstwo pytań.
- Widziałam go jak całował się z inną - odpowiedziałam i znowu zaczęłam płakać - a najgorsze jest to że ja go nadal kocham.
- Palant ! Jak tylko go spotkam to przysięgam że go zabiję gołymi rękami - oznajmiła.
- Próbował się tłumaczyć, ale nadałam mu dojść do słowa - powiedziałam.
- I bardzo dobrze. Koleś nie ma się z czego tłumaczyć. Skrzywdził cię i powinien solidnie oberwać - robiła się naprawdę zła.
- Wszyscy moi przyjaciele mówią, że to było wszystko ukartowane prze tą dziewczynę która go pocałowała i dawnego przyjaciela Maxiego który próbuje zniszczyć mu życie - powiedziałam, a Ally zmienił się od razu wyraz twarzy.
- To zmienia posta rzeczy. Przyjaciele zawsze mają racje i na pewno nie zrobili by nic żeby cię skrzywdzić. Uwierz doświadczyłam czegoś podobnego, ale wszystko się ułożyło gdy zaufałam przyjaciołom - powiedziała już spokojnie.
- Wiem że mogę ufać przyjaciołom - odpowiedziałam.
- Czekaj, czekaj . . . przecież ty się przyjaźnisz z bezduszną Ludmiłą Ferro - zdziwiła się. Jej sporo czasu się nie widziałyśmy a ja nie wspomniałam jej o tej dużej zmianie.
- No sporo się zmieniło. Postawiła się Ludmile i zaprzyjaźniłam się z paczką Maxiego. Po jakimś czasie Ludmi zmądrzała, zmieniła się i stworzyła inną prawdziwą Ludmiłę Ferro - wyjaśniłam.
- ŁAŁ ! Sporo czasu się nie widziałyśmy - zdziwiła się - wiesz co moim zdaniem powinnaś mu wybaczyć - dodała.
- Właśnie po to tu przyjechałam. Chcę to wszystko przemyśleć na spokojnie i podjąć właściwą decyzję - oznajmiłam.
- A właśnie pokarzesz mi tego swojego chłoptasia, bo jeszcze nie raczyłaś mi go pokazać, ale napewno nie jest przystojniejszy od mojego blondasa - powiedziała, a ja wyjęłam telefon i pokazałam jej fotkę Maxiego.
- ŁOŁ ! Ale ciacho - uśmiechnęła się - tak jak myślałam, ani trochę nie dorównuje mojemu miśkowi, ale do ciebie świetnie pasuje. Nie bój się nie zabiorę ci go - zaśmiałam się. O dziwo tez się uśmiechnęłam.
- Nwm czy dać mu 2 szansę - posmutniałam.
- Moim zdaniem powinnaś, ale to twoja decyzja. Jednak proszę cię o jedno : Uświadom sobie czy go naprawdę kochasz, czy nie - oznajmiła i wyszła z pokoju.
*Maxi*
Dzisiaj nie chciało mi się iść do Studia, więc zostałem w domu. Cody miał dzisiaj wolne więc przyprowadził Laurę i cały czas wydurniali się. Nagle ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju. To było Lu.
- Hej można ? - zapytała.
- Jasne wchodź - odpowiedziałem, a Lu weszła, zamknęła za sobą drzwi i usiadła obok mnie - co tu robisz ?
- Zostałam przysłana przez wszystkich żebym cię wyciągnęła nad rzeczkę. Nie ma zajęć, bo jest jakieś zebranie rady pedagogicznej i odwołali nam lekcje - oznajmiła.
- Lu nie mam ochoty nigdzie iść, specjalnie nie poszłem dzisiaj do Studia - odpowiedziałem.
- Maxi nie będziesz siedział w pokoju przez resztę dnia - powiedziała.
- Nie zamierzam tutaj siedzieć przez resztę dnia tylko do końca życia - odparłem i usiadłem na parapecie.
- Maxi jesteś moim przyjacielem i nie pozwolę ci tutaj siedzieć - wstała z łóżka.
- Serio ??? - zapytałem, a ona przytaknęła i złapałam mnie za rękę - ej no proszę ja nie chcę. Zachowujesz się jak moja mama - dodał.
- No jak jej nie ma to ktoś musi cię stąd wyciągnąć no i padło na mnie - powiedziała i wyciągnęła a raczej wytargała mnie z pokoju.
- Zabieram Maxiego nad rzeczkę - poinformowała Codiego i Laurę, rzuciła mi bluzę i wyszliśmy.
- Ej uśmiechnij się - zażądała kiedy szliśmy.
- Nie chcę - odparłem ponuro.
- Maxi daj już spokój, pewnie Naty tak nie rozpacza jak ty - powiedziała, ale później zorientowała się co właśnie powiedziała i żałowała tego.
- Taaaaa . . . wielkie dzięki Lu - odpowiedział i odszedł.
- Czekaj Maxi ! - krzyknęła za nim.
- Wiem co o tym wszystkim myślisz, więc nie musisz mi tłumaczyć. Nie rozumiesz że jestem tym wszystkim zdołowany i bardzo za nią tęsknię to wy wszyscy mnie dobijacie. Naprawdę nie potrzebuję litości - powiedziałem i ruszyłem w stronę domu.
- Maxi ! Czekaj ! Przepraszam ! - krzyczała, ale miałem już dość tego że mi nawtykają a później przepraszają - stój ! - stanęła przed mną. Zatrzymałem się.
- Słuchaj Maxi nie chciałam żeby tak zabrzmiało jak to odebrałeś - powiedziała.
- Dobra starczy nie chcę słuchać żadnego ''Przepraszam". Każdy mi tylko nawtyka a później przeprasza. Po co w ogóle przepraszasz jak myślisz dokładnie tak jak powiedziałaś - zdenerwowałem się.
- Nie obwiniaj mnie za to że zdradziłaś Naty i teraz nie wyżywaj się na mnie. Trzeba było tam nie siedzieć z Mechi. To wszystko twoja wina nie potrzebnie z nią siedziałeś. Proszę bardzo użalaj się nad sobą . . . chcieliśmy ci pomóc - zakończyła już bliska płaczu. Zabolało i to bardzo.
- Nie potrzebuje niczyjej pomocy. Wszyscy litujecie się nad mną chociaż was o to nie prosiłem. Wtrącacie się w moje życie bez powodu. Nikt was o to nie prosił - wrzasnąłem i odszedłem wściekły.
- Dobra nikt już nie bedzie się wtrącał do twojego życia - krzyknęła. Łzy popłynęły jej po policzku. Nie była taka agresywna od miesięcy. Miała oczy całe we łzach, schodziła po schodach. Nagle noga jej zjechała i spadła.
*Maxi*
Ludmiła mnie naprawdę zdenerwowała, ale ma dużo racji. Na maxa przesadziłem . Ostatnio Lu widziałem taką z pół roku temu. Najpierw Naty, a teraz wyżywam sie na Ludmi, chociaż ona nie jest niczemu winna, chciała tylko pomóc jak i wszyscy. Głupio zachowałem się wobec niej. Nagle usłyszałem huk za plecami. Obróciłem się i zobaczyłem Ludmiłę, która leżała na ziemi. Podbiegłem do niej.
- Wszystko w porządku ? - zapytałem kucając obok niej.
- Tak wszystko okej - odparła i siadła na schodku.
- Przepraszam Lu masz 100% racji to wszystko moja wina. Najpierw Naty, a teraz wyżywam się na tobie przepraszam - usiadłem koło przyjaciółki.
- Nie własnie że nie mam racji to nie jest twoja wina poniosło mnie, ale jak się wkurzę na maxa to gadam głupoty też przepraszam. Wcale tak nie myślę - powiedziała dotykając jego ramienia.
- Ja też nie myślę tak jak powiedziałem. Wiesz że bardzo mi jej brakuje i wkurza mnie to - odpowiedziałem, Lu uśmiechnęła się i położyła mi głowę na ramieniu.
- Nie martw się wszystko się ułoży - pocieszała mnie - to co zgoda ?
- Tak - uśmiechnąłem się i przytuliłem Ludmi.
- Pupa mnie boli - zaśmiała się gdy się od siebie oderwaliśmy. Też się zaśmiałem i podałem przyjaciółce rękę - to co idziemy ?
- No dobra niech ci będzie - zgodziłem się i ruszyliśmy nad rzeczkę.
*Mercedes i Diego*
- Plan idzie jak po maśle jeszcze tylko przekonać Maxiego do siebie.
- Dobra ja ci pomogłam teraz twoja kolej, pomóż mi rozdzielić Violettę i tego durnia.
- Okej, pomogę ci - odpowiedziała i obydwoje zaczęli obmyślać szczegóły planu.
- A niby jak chcesz to zrobić ? Violetta omija mnie szerokim łukiem - żalił się Diego.
- Musimy znaleźć kogoś kto ma doświadczenie w rozdzielaniu innych, znaleźć na niego haka żeby nam pomogła - oznajmiła.
- A ja już wiem kogo - odpowiedział Diego.
CDN.
Druga historia :
Rozdział 2
- Odchodzę ze Studia - oznajmił.
- Co ??? - krzyknęli jednocześnie Naty i Fede.
- Tak będzie najlepiej - odparł.
- A niby dla kogo ? - zapytała Naty.
- Dla wszystkich - odpowiedział.
- Chyba dla ciebie - powiedziała.
- Chcesz tak po prostu odejść ? - zdziwił się Fede.
- Zrozumcie że nie chcę cierpieć - oznajmił.
- Chcesz rzucić muzykę tylko dlatego że będziesz musiał widywać swoją byłą - Naty była załamana.
- Zrozumcie. Kiedy ją widzę to serce mnie boli, bo nadal coś do niej czuję i nie rzucam muzyki - wstał i wyszedł z klubu.
- Ja go nie rozumiem, skrzywdziła go, a on ja nadal kocha - zdziwiła się.
- To wszystko jest jeszcze świeże. Przecież rozstali się dzisiaj rano. Zrozum go - powiedział Fede.
- Masz racje, ale dlaczego chce odejść ze studia ? - Nata była już bliska płaczu.
- Cierpi przez to rozstanie.
- Pogadam z nim - oznajmiła.
- To nie jest dobry pomysł. Daj mu czas - odparł.
- Nie możemy tego tak zostawić. Jeśli nic nie zrobimy to on naprawdę odejdzie ze Studia - powiedziała i wybiegła z klubu.
- Nata - Fede wybiegł za przyjaciółką - Naty czekaj - Włoch złapał ją za nadgarstek - daj mu czas - nalegał.
- On nie może odejść ja . . . - nie skończyła.
- Ja doskonale wiem że on nie jest dla ciebie tylko przyjacielem to widać już od dłuższego czasu Naty - powiedział, a Naty przytuliła się do niego.
- Nie mów tego nikomu, a szczególnie Maxiemu - odpowiedziała wycierając łzy z policzka.
- Okej, ale powinnaś mu powiedzieć - doradził mi.
- Ale on nie czuje tego co ja nie chcę tym zniszczyć naszej przyjaźni - oznajmiła.
- Nie wiesz tego.
- Nie własnie że wiem i ty też o tym dobrze wiesz. Powiedział że nadal kocha Anę mimo tego co mu zrobiła. I dam sobie głowę uciąć, że będzie chciał ją odzyskać - powiedziała ze smutną minę.
- Naty . . . - hiszpanka mu przerwała.
- Dobra koniec tematu. Musimy coś zrobić - oznajmiła.
- Ale to jutro. Maxi napewno to przemyśli i zmieni zdanie, zobaczysz - pocieszał mnie.
- Miejmy nadzieję dobra ja lecę do domu pa - pocałowałam przyjaciela w policzek i ruszyła do domu.
*Maxi*
Może zbyt pochopnie podjąłem decyzję o odejściu ze studia, ale po prostu cierpię, kiedy widzę Anę. Jednak bardzo kocham to miejsce i nie będę w stanie je zostawić. Będę musiał jakoś przetrwać. Siedzę własnie w pokoju. Nagle usłyszałem pukanie.
- Proszę powiedziałem nie odwracając się.
- Hej Maksiu - uśmiechnęła się. Na dźwięk jej głosu i tego jak wypowiedziała jego imię. Odwrócił się.
- Lara - wstałem podbiegłem do siostry i przytulił ją. Lara to moja starsza siostra która uczy się na nauczycielkę tańca w Madrycie - co ty tutaj robisz ? - zdziwiłem się, ale bardzo ucieszyłem.
- Skończyłam studiować i wróciłam - uśmiechnęła się.
- Czemu nic nie powiedziałaś ? - zdziwił się.
- Chciałam ci robić niespodziankę - odparła.
- Aj kocham cię siostra.
- Ja ciebie też i mam coś dla ciebie - oznajmiła i podała mi pudełko.
- Mi wystarczyło że tu przyjechałaś - powiedział i otworzył pudełko. Były w nim słuchawki i Full Clap z najdroższej firmy w BA :
- Nie musiałaś tyle kasy na mnie wydawać.
- Przestań jesteś moim jedynym braciszkiem i muszę o ciebie dbać - odparła.
- Dzięki - uśmiechnął się i przytulił brunetkę.
- A jak tam twoja miłość ? - zapytała, a mi od razu zrzedła mina.
- Nie chcę gadać o Anie - odpowiedział.
- Ale ja miałam na myśli Naty - uśmiechnęła się porozumiewawczo. Kilka miesięcy temu powiedziałem jej że podoba mi się Naty. To było jeszcze zanim związałem się Aną.
Nie mówię, że już mi sie nie podoba wręcz przeciwnie ale nie mogę jej tego powiedzieć, bo ona nie czuje tego co ja, to się nie uda.
- Lara znowu zaczynasz ? Naty jest moją przyjaciółką a także twoją od zawsze i to się raczej nigdy nie zmieni - oznajmił.
- Nigdy nie mów nigdy - uśmiechnęła się - a jak tam Fefo ? - zapytała zmieniając temat - pewnie wyprzystojniał - dodała.
- Może trochę, ale za to nic nie zmądrzał - zaśmiał się a razem z nim brunetka.
- A teraz powiedz o co chodzi z Aną ? - dalej prowadziła swoje przesłuchanie.
- Zdradziła mi - odpowiedziałem.
- Przykro mi - objęła mnie ramieniem.
- Tyle że ja nie mogę o niej zapomnieć - powiedziałem.
- O miłości nie da się tak po prostu zapomnieć. Kochasz ją ?
- Nie, po prostu jest dla mnie ważna - odparł.
- To zauroczenie. Z czasem minie i będzie dobrze zobaczysz. Znajdziesz swoją miłość. Jest bliżej niż sobie to wyobrażasz - uśmiechnęła się.
- Dzięki - uściskałem ją. Pogadaliśmy jeszcze ze dwie godziny, a później Lara poszła do siebie się rozpakować.
* * *
Hej czyta ktoś tego bloga ????? wiem długo mnie nie było ale naprawdę szkoła ponad gimnazjalna nie jest łatwa :9 mam nadzieję że jeszcze jestescie :) i jak wam się podobało ?
*Naty*
Właśnie dojechaliśmy na miejsce. Tata wniósł moje bagaże, pożegnał się ze mną i pojechał. Złapałam rączkę od walizki i ruszyłam w stronę domu. Weszłam na werandę i zapukałam do drewnianych drzwi. Po minucie otworzyły się, a w nich stanęła starsza kobieta.
- Babcia ! - zawołałam.
- Natka - uśmiechnęła się, a ja się do niej przytuliłam - jak ja cię dawno nie widziałam - zobaczyła walizki które stały za moimi plecami - widzę że zostaniesz na dłużej - dodała.
- Tak na cały tydzień - odpowiedziałam podekscytowana.
- To wspaniale - ucieszyła się kobieta - Ally się ucieszy - dodała, a ja zdębiałam. Moja ukochana kuzyneczka tutaj jest.
- Ally tutaj jest ? ! - zapytałam nadal nie wierząc.
- Tak przyjechała z przyjaciółmi na wakacje - odpowiedziała - jak chcesz się z nią przywitać to jest na górze - dodała. Wystrzeliłam jak torpeda, wbiegłam po schodach i wparowałam do dużego kolorowego pokoju.
- Ally !!!!!! - wrzasnęłam i rzuciłam się na kuzynkę.
- Naty !!!!!!!!! - odkrzyknęła i odwzajemniła mój uścisk - co ty tutaj robisz ? - zapytała.
- Przyjechałam tu na tydzień - pisnęłam - jak tam twoja miłość ? - zapytałam, a Ally wyszczerzała swoje białe ząbki. Nagle do pokoju wszedł wysoki blondyn.
- Hej widzę że rozmawiacie o mnie - uśmiechnął się i objął Ally ramieniem. Czyli to ciacho mojej kuzynki to zapewne Austin. Gdy o tym pomyślałam zrobiło mi się smutno, bo w BA jest Maxi.
- Naty to mój chłopak Austin, Austin poznaj moją kuzynkę Naty - przedstawiła nas sobie, a Austin uścisnął moją rękę.
- Miło cię poznać - uśmiechnął się - kotek Dez znowu zatrzasnął się w łazience - dodał, a ja zaczęłam się cicho śmiać.
- Wiesz ten wasz kumpel posowiał by do takich dwóch debilów z BA - powiedziałam uśmiechając się - było by z nich świetne trio - dodałam.
- Oni też mają opsesje na punkcie teletubisiów ? - zapytała Ally.
- Tak i to ogromną. Trudno z nimi wytrzymać - zaśmiała się, ale momentalnie uśmiech zszedł mi z twarzy.
- Kotek zostawisz mnie na chwilę z Naty ? - zapytała, oj no dlaczego ona mnie tak dobrze zna.
- A dostanę buzi ? - odpowiedział pytaniem na pytanie. Ally pocałowała chłopaka w policzek, a on wyszedł zostawiając nas.
- Natka, co się stało ? - Ally zaczęła swoje przesłuchanie.
- Nic się nie stało - skłamałam.
- Naty nie kłam. Znam cię na tyle dobrze i wiem że coś się stało - odpowiedziała. Nie wytrzymałam rozpłakałam się i przytuliłam kuzynkę. Gdy się już trochę uspokoiłam zaczęłam opowiadać.
- Chodzi o Maxiego - oznajmiłam.
- To twój chłopak ? - zapytała, a ja spuściłam wzrok.
- Były chłopak - odparłam cichym głosem - rozstaliśmy sie.
- Co ?? Czemu ??? Mówiłaś że go kochasz. Co się stało ? - zadawała mnóstwo pytań.
- Widziałam go jak całował się z inną - odpowiedziałam i znowu zaczęłam płakać - a najgorsze jest to że ja go nadal kocham.
- Palant ! Jak tylko go spotkam to przysięgam że go zabiję gołymi rękami - oznajmiła.
- Próbował się tłumaczyć, ale nadałam mu dojść do słowa - powiedziałam.
- I bardzo dobrze. Koleś nie ma się z czego tłumaczyć. Skrzywdził cię i powinien solidnie oberwać - robiła się naprawdę zła.
- Wszyscy moi przyjaciele mówią, że to było wszystko ukartowane prze tą dziewczynę która go pocałowała i dawnego przyjaciela Maxiego który próbuje zniszczyć mu życie - powiedziałam, a Ally zmienił się od razu wyraz twarzy.
- To zmienia posta rzeczy. Przyjaciele zawsze mają racje i na pewno nie zrobili by nic żeby cię skrzywdzić. Uwierz doświadczyłam czegoś podobnego, ale wszystko się ułożyło gdy zaufałam przyjaciołom - powiedziała już spokojnie.
- Wiem że mogę ufać przyjaciołom - odpowiedziałam.
- Czekaj, czekaj . . . przecież ty się przyjaźnisz z bezduszną Ludmiłą Ferro - zdziwiła się. Jej sporo czasu się nie widziałyśmy a ja nie wspomniałam jej o tej dużej zmianie.
- No sporo się zmieniło. Postawiła się Ludmile i zaprzyjaźniłam się z paczką Maxiego. Po jakimś czasie Ludmi zmądrzała, zmieniła się i stworzyła inną prawdziwą Ludmiłę Ferro - wyjaśniłam.
- ŁAŁ ! Sporo czasu się nie widziałyśmy - zdziwiła się - wiesz co moim zdaniem powinnaś mu wybaczyć - dodała.
- Właśnie po to tu przyjechałam. Chcę to wszystko przemyśleć na spokojnie i podjąć właściwą decyzję - oznajmiłam.
- A właśnie pokarzesz mi tego swojego chłoptasia, bo jeszcze nie raczyłaś mi go pokazać, ale napewno nie jest przystojniejszy od mojego blondasa - powiedziała, a ja wyjęłam telefon i pokazałam jej fotkę Maxiego.
- ŁOŁ ! Ale ciacho - uśmiechnęła się - tak jak myślałam, ani trochę nie dorównuje mojemu miśkowi, ale do ciebie świetnie pasuje. Nie bój się nie zabiorę ci go - zaśmiałam się. O dziwo tez się uśmiechnęłam.
- Nwm czy dać mu 2 szansę - posmutniałam.
- Moim zdaniem powinnaś, ale to twoja decyzja. Jednak proszę cię o jedno : Uświadom sobie czy go naprawdę kochasz, czy nie - oznajmiła i wyszła z pokoju.
*Maxi*
Dzisiaj nie chciało mi się iść do Studia, więc zostałem w domu. Cody miał dzisiaj wolne więc przyprowadził Laurę i cały czas wydurniali się. Nagle ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju. To było Lu.
- Hej można ? - zapytała.
- Jasne wchodź - odpowiedziałem, a Lu weszła, zamknęła za sobą drzwi i usiadła obok mnie - co tu robisz ?
- Zostałam przysłana przez wszystkich żebym cię wyciągnęła nad rzeczkę. Nie ma zajęć, bo jest jakieś zebranie rady pedagogicznej i odwołali nam lekcje - oznajmiła.
- Lu nie mam ochoty nigdzie iść, specjalnie nie poszłem dzisiaj do Studia - odpowiedziałem.
- Maxi nie będziesz siedział w pokoju przez resztę dnia - powiedziała.
- Nie zamierzam tutaj siedzieć przez resztę dnia tylko do końca życia - odparłem i usiadłem na parapecie.
- Maxi jesteś moim przyjacielem i nie pozwolę ci tutaj siedzieć - wstała z łóżka.
- Serio ??? - zapytałem, a ona przytaknęła i złapałam mnie za rękę - ej no proszę ja nie chcę. Zachowujesz się jak moja mama - dodał.
- No jak jej nie ma to ktoś musi cię stąd wyciągnąć no i padło na mnie - powiedziała i wyciągnęła a raczej wytargała mnie z pokoju.
- Zabieram Maxiego nad rzeczkę - poinformowała Codiego i Laurę, rzuciła mi bluzę i wyszliśmy.
- Ej uśmiechnij się - zażądała kiedy szliśmy.
- Nie chcę - odparłem ponuro.
- Maxi daj już spokój, pewnie Naty tak nie rozpacza jak ty - powiedziała, ale później zorientowała się co właśnie powiedziała i żałowała tego.
- Taaaaa . . . wielkie dzięki Lu - odpowiedział i odszedł.
- Czekaj Maxi ! - krzyknęła za nim.
- Wiem co o tym wszystkim myślisz, więc nie musisz mi tłumaczyć. Nie rozumiesz że jestem tym wszystkim zdołowany i bardzo za nią tęsknię to wy wszyscy mnie dobijacie. Naprawdę nie potrzebuję litości - powiedziałem i ruszyłem w stronę domu.
- Maxi ! Czekaj ! Przepraszam ! - krzyczała, ale miałem już dość tego że mi nawtykają a później przepraszają - stój ! - stanęła przed mną. Zatrzymałem się.
- Słuchaj Maxi nie chciałam żeby tak zabrzmiało jak to odebrałeś - powiedziała.
- Dobra starczy nie chcę słuchać żadnego ''Przepraszam". Każdy mi tylko nawtyka a później przeprasza. Po co w ogóle przepraszasz jak myślisz dokładnie tak jak powiedziałaś - zdenerwowałem się.
- Nie obwiniaj mnie za to że zdradziłaś Naty i teraz nie wyżywaj się na mnie. Trzeba było tam nie siedzieć z Mechi. To wszystko twoja wina nie potrzebnie z nią siedziałeś. Proszę bardzo użalaj się nad sobą . . . chcieliśmy ci pomóc - zakończyła już bliska płaczu. Zabolało i to bardzo.
- Nie potrzebuje niczyjej pomocy. Wszyscy litujecie się nad mną chociaż was o to nie prosiłem. Wtrącacie się w moje życie bez powodu. Nikt was o to nie prosił - wrzasnąłem i odszedłem wściekły.
- Dobra nikt już nie bedzie się wtrącał do twojego życia - krzyknęła. Łzy popłynęły jej po policzku. Nie była taka agresywna od miesięcy. Miała oczy całe we łzach, schodziła po schodach. Nagle noga jej zjechała i spadła.
*Maxi*
Ludmiła mnie naprawdę zdenerwowała, ale ma dużo racji. Na maxa przesadziłem . Ostatnio Lu widziałem taką z pół roku temu. Najpierw Naty, a teraz wyżywam sie na Ludmi, chociaż ona nie jest niczemu winna, chciała tylko pomóc jak i wszyscy. Głupio zachowałem się wobec niej. Nagle usłyszałem huk za plecami. Obróciłem się i zobaczyłem Ludmiłę, która leżała na ziemi. Podbiegłem do niej.
- Wszystko w porządku ? - zapytałem kucając obok niej.
- Tak wszystko okej - odparła i siadła na schodku.
- Przepraszam Lu masz 100% racji to wszystko moja wina. Najpierw Naty, a teraz wyżywam się na tobie przepraszam - usiadłem koło przyjaciółki.
- Nie własnie że nie mam racji to nie jest twoja wina poniosło mnie, ale jak się wkurzę na maxa to gadam głupoty też przepraszam. Wcale tak nie myślę - powiedziała dotykając jego ramienia.
- Ja też nie myślę tak jak powiedziałem. Wiesz że bardzo mi jej brakuje i wkurza mnie to - odpowiedziałem, Lu uśmiechnęła się i położyła mi głowę na ramieniu.
- Nie martw się wszystko się ułoży - pocieszała mnie - to co zgoda ?
- Tak - uśmiechnąłem się i przytuliłem Ludmi.
- Pupa mnie boli - zaśmiała się gdy się od siebie oderwaliśmy. Też się zaśmiałem i podałem przyjaciółce rękę - to co idziemy ?
- No dobra niech ci będzie - zgodziłem się i ruszyliśmy nad rzeczkę.
*Mercedes i Diego*
- Plan idzie jak po maśle jeszcze tylko przekonać Maxiego do siebie.
- Dobra ja ci pomogłam teraz twoja kolej, pomóż mi rozdzielić Violettę i tego durnia.
- Okej, pomogę ci - odpowiedziała i obydwoje zaczęli obmyślać szczegóły planu.
- A niby jak chcesz to zrobić ? Violetta omija mnie szerokim łukiem - żalił się Diego.
- Musimy znaleźć kogoś kto ma doświadczenie w rozdzielaniu innych, znaleźć na niego haka żeby nam pomogła - oznajmiła.
- A ja już wiem kogo - odpowiedział Diego.
CDN.
Druga historia :
Rozdział 2
- Odchodzę ze Studia - oznajmił.
- Co ??? - krzyknęli jednocześnie Naty i Fede.
- Tak będzie najlepiej - odparł.
- A niby dla kogo ? - zapytała Naty.
- Dla wszystkich - odpowiedział.
- Chyba dla ciebie - powiedziała.
- Chcesz tak po prostu odejść ? - zdziwił się Fede.
- Zrozumcie że nie chcę cierpieć - oznajmił.
- Chcesz rzucić muzykę tylko dlatego że będziesz musiał widywać swoją byłą - Naty była załamana.
- Zrozumcie. Kiedy ją widzę to serce mnie boli, bo nadal coś do niej czuję i nie rzucam muzyki - wstał i wyszedł z klubu.
- Ja go nie rozumiem, skrzywdziła go, a on ja nadal kocha - zdziwiła się.
- To wszystko jest jeszcze świeże. Przecież rozstali się dzisiaj rano. Zrozum go - powiedział Fede.
- Masz racje, ale dlaczego chce odejść ze studia ? - Nata była już bliska płaczu.
- Cierpi przez to rozstanie.
- Pogadam z nim - oznajmiła.
- To nie jest dobry pomysł. Daj mu czas - odparł.
- Nie możemy tego tak zostawić. Jeśli nic nie zrobimy to on naprawdę odejdzie ze Studia - powiedziała i wybiegła z klubu.
- Nata - Fede wybiegł za przyjaciółką - Naty czekaj - Włoch złapał ją za nadgarstek - daj mu czas - nalegał.
- On nie może odejść ja . . . - nie skończyła.
- Ja doskonale wiem że on nie jest dla ciebie tylko przyjacielem to widać już od dłuższego czasu Naty - powiedział, a Naty przytuliła się do niego.
- Nie mów tego nikomu, a szczególnie Maxiemu - odpowiedziała wycierając łzy z policzka.
- Okej, ale powinnaś mu powiedzieć - doradził mi.
- Ale on nie czuje tego co ja nie chcę tym zniszczyć naszej przyjaźni - oznajmiła.
- Nie wiesz tego.
- Nie własnie że wiem i ty też o tym dobrze wiesz. Powiedział że nadal kocha Anę mimo tego co mu zrobiła. I dam sobie głowę uciąć, że będzie chciał ją odzyskać - powiedziała ze smutną minę.
- Naty . . . - hiszpanka mu przerwała.
- Dobra koniec tematu. Musimy coś zrobić - oznajmiła.
- Ale to jutro. Maxi napewno to przemyśli i zmieni zdanie, zobaczysz - pocieszał mnie.
- Miejmy nadzieję dobra ja lecę do domu pa - pocałowałam przyjaciela w policzek i ruszyła do domu.
*Maxi*
Może zbyt pochopnie podjąłem decyzję o odejściu ze studia, ale po prostu cierpię, kiedy widzę Anę. Jednak bardzo kocham to miejsce i nie będę w stanie je zostawić. Będę musiał jakoś przetrwać. Siedzę własnie w pokoju. Nagle usłyszałem pukanie.
- Proszę powiedziałem nie odwracając się.
- Hej Maksiu - uśmiechnęła się. Na dźwięk jej głosu i tego jak wypowiedziała jego imię. Odwrócił się.
- Lara - wstałem podbiegłem do siostry i przytulił ją. Lara to moja starsza siostra która uczy się na nauczycielkę tańca w Madrycie - co ty tutaj robisz ? - zdziwiłem się, ale bardzo ucieszyłem.
- Skończyłam studiować i wróciłam - uśmiechnęła się.
- Czemu nic nie powiedziałaś ? - zdziwił się.
- Chciałam ci robić niespodziankę - odparła.
- Aj kocham cię siostra.
- Ja ciebie też i mam coś dla ciebie - oznajmiła i podała mi pudełko.
- Mi wystarczyło że tu przyjechałaś - powiedział i otworzył pudełko. Były w nim słuchawki i Full Clap z najdroższej firmy w BA :


- Przestań jesteś moim jedynym braciszkiem i muszę o ciebie dbać - odparła.
- Dzięki - uśmiechnął się i przytulił brunetkę.
- A jak tam twoja miłość ? - zapytała, a mi od razu zrzedła mina.
- Nie chcę gadać o Anie - odpowiedział.
- Ale ja miałam na myśli Naty - uśmiechnęła się porozumiewawczo. Kilka miesięcy temu powiedziałem jej że podoba mi się Naty. To było jeszcze zanim związałem się Aną.
Nie mówię, że już mi sie nie podoba wręcz przeciwnie ale nie mogę jej tego powiedzieć, bo ona nie czuje tego co ja, to się nie uda.
- Lara znowu zaczynasz ? Naty jest moją przyjaciółką a także twoją od zawsze i to się raczej nigdy nie zmieni - oznajmił.
- Nigdy nie mów nigdy - uśmiechnęła się - a jak tam Fefo ? - zapytała zmieniając temat - pewnie wyprzystojniał - dodała.
- Może trochę, ale za to nic nie zmądrzał - zaśmiał się a razem z nim brunetka.
- A teraz powiedz o co chodzi z Aną ? - dalej prowadziła swoje przesłuchanie.
- Zdradziła mi - odpowiedziałem.
- Przykro mi - objęła mnie ramieniem.
- Tyle że ja nie mogę o niej zapomnieć - powiedziałem.
- O miłości nie da się tak po prostu zapomnieć. Kochasz ją ?
- Nie, po prostu jest dla mnie ważna - odparł.
- To zauroczenie. Z czasem minie i będzie dobrze zobaczysz. Znajdziesz swoją miłość. Jest bliżej niż sobie to wyobrażasz - uśmiechnęła się.
- Dzięki - uściskałem ją. Pogadaliśmy jeszcze ze dwie godziny, a później Lara poszła do siebie się rozpakować.
* * *
Hej czyta ktoś tego bloga ????? wiem długo mnie nie było ale naprawdę szkoła ponad gimnazjalna nie jest łatwa :9 mam nadzieję że jeszcze jestescie :) i jak wam się podobało ?
Na blogu o Austinie i Ally też będzie rozdział :) proszę zajrzujci :*
środa, 5 sierpnia 2015
hej :)
Mam do was jedno pytanko. Czyta ktos mojego bloga o Austinie i Ally bo ostatnio patrzę nie ma komentarzy i mało osb go odwiedza wiem trochę go zaniedbałam ale jest ważny tak samo jak ten blog i ten który prowadzę z Myszka Pasquerlli. Bo jesli nikt nie będzie go czytaj to będę musiała go zamknąć ale nie chcę żeby ta historia się zmarnowała. Więc zachęcam podkreślam zachęcam nie zmuszam żebyście wpadły na tego bloga tu jest linka :
http://austin-i-ally-calkieminnahistoria.blogspot.com/
niedługo pojawi się tam rozdział łącznie z postem rocznicowym mam nadzieję że wpadniecie :)
A to jest blog który prowadzę z Myszka Pasquerlli o Fedemili :
http://ludmandfede.blogspot.com/
polecam to na tyle :)
na tym blogu niedługo pojawi się post już zaczęłam go przygotowywać :) pa pa :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)